Obcy w państwie prawa


Jednym z tematów konferencji Miast Partnerskich w Berlinie, która odbyła się 27 listopada 2017 w Czerwonym Ratuszu w Berlinie z udziałem prezydentów miast Polski i Niemiec, był panel o miastach jako forach partycypacji. Obywatele, grupy społeczne, organizacje komunikują się z władzami na rzecz ochrony praw i wolności obywatelskich, wartości konstytucyjnych oraz tworzenia przestrzeni dla pluralistycznej debaty wokół istotnych spraw publicznych, w duchu troski o dobro wspólne. W Polsce w tym celu powstał 25 lat temu budżet obywatelski, który pozwala uczestniczyć ludziom w zarządzaniu życiem w przestrzeniach sąsiedzkich i umożliwia im realizowanie wspólnych celów. Program – zdaniem burmistrzów małych miast i prezydentów metropolii – sprawdził się i dobrze funkcjonuje, obywatele masowo zgłaszają wnioski, a zaakceptowane projekty kieruje się do realizacji.

W debacie poruszony też został inny ważny temat a mianowicie problem uchodźców. Przedstawicielka strony niemieckiej, pełnomocniczka Berlina do spraw zaangażowania obywatelskiego, Sawsan Chebli, dobrze znała temat, dla przedstawicieli jednostek komunalnych z Polski był on jednak dużym zaskoczeniem. Jak na dłoni było widać, że Polska w kwestii uchodźców nie jest żadnym partnerem do dialogu, nawet teoretycznym. Przykro mi było patrzyć na moich rodaków, którzy nie mieli nic do powiedzenia! Polska nie przyjmuje uchodźców! Koniec, kropka. Wprawdzie przedstawiciele władz w debatach na ten temat zawsze przywołują fakt, że przyjmujemy Ukraińców, ale nie można ich zaliczyć do tej grupy, skoro sami finansują swój pobyt poprzez legalna pracę.
Z punktu widzenia zwykłego człowieczeństwa, a także wiary katolickiej postawa władz polskich i Polaków jest trudna do zaakceptowania. Przecież w przeszłości Polacy też byli uchodźcami, miliony uciekały z kraju za chlebem i po wolność. I mimo iż w świecie nie cieszyliśmy się wielką sympatią, w ciągu ostatnich dziesięcioleci przyjęły nas Niemcy, Francja, Anglia, Włochy, Stany Zjednoczone, Szwecja. Kraje te zdały egzamin nie tylko z człowieczeństwa, ale przede wszystkim jako państwa prawa.

W tych państwach rządzą przepisy prawa i zobowiązania międzynarodowe, zatem żaden urzędnik państwowy nie odważy się odmówić przyjęcia wniosku o azyl. Słowo azyl zobowiązuje do przyjęcia uchodźcy, zapewnienia mu dachu nad głową, wyżywienia i odzieży odpowiedniej do pory roku. Niezależnie od osobistych poglądów nikt nie odważy się dyskryminować ludzi ze względu na pochodzenie, wiarę czy kolor skóry. Godność człowieka jest najwyższą wartością i to jest zapisane w konstytucjach wszystkich krajów z kręgu cywilizacji europejskiej. Tak jest i w Niemczech. Pomimo iż część społeczeństwa nie zgadza się z polityką emigracyjną kanclerz Merkel instytucje państwowe działają zgodnie z obowiązującym prawem.

Tak à propos, mała dygresja z życia wzięta. Przypomniało mi się zdarzenie sprzed 25 lat, kiedy pracowałam w senackiej stołówce, obsługującej urzędników państwowych. Byłam nowa, potwornie kaleczyłam niemiecki, ale na ogół wszyscy byli dla mnie bardzo mili i nie robili „głupich min”. Jeden z gości zauważył, że nie zawsze rozumiem berlińskie nazwy produktów (pewnie naczytał się Homera) i pozwalał sobie przy kolegach na prześmiewki, pokazując pogardliwie palcem na zamawianą bułkę czy kubek kawy. Zachowanie owego typa do tego stopnia mnie irytowało i stresowało, że któregoś razu nagromadzona złość eksplodowała. W spontanicznym odruchu oznajmiłam (też w obecności kolegów), że od dnia następnego musi przynosić sobie z domu kanapki i kawę w termosie, bo nie będę go więcej obsługiwać. Oczywiście na odchodne dołożyłam „słodki deserek”, oznajmiając, że zamierzam zgłosić to na policji i oskarżyć go o mobbing i wrogość w stosunku do obcokrajowców. Mówiąc to patrzyłam na typa, jakbym miała w oczach „naboje do strzelania”. Facet o mało nie upuścił talerza z kanapką, widziałam na jego twarzy zaskoczenie, wręcz przerażenie. Ulżyło mi, a jego otoczenie gratulowało mi, pokazując kciuk do góry. Na drugi dzień typek odważył się przyjść do stołówki, ale już całkiem odmieniony, w lansadach i uśmiechach, przywitał mnie głośnym „Guten morgen Frau Krystyna”, nadskakiwał, prawił komplementy, wręcz płaszczył się przede mną, co mnie mocno rozbawiło. Przyjęłam przeprosiny, ale nigdy tego typa nie polubiłam.

Czemu o tym piszę? Otóż, okazało się, jak się później dowiedziałam od mojego przyjaciela, także urzędnika państwowego, mój donos na policję mógł spowodować jego zwolnienie z pracy i utratę statusu urzędnika państwowego. Nie wiedziałam, że w Niemczech w urzędach obowiązują tak wysokie standardy. Dzisiaj, po 28 latach, mając na co dzień do czynienia z urzędnikami, wiem to doskonale.
Dlatego dziwię się, kiedy słyszę wypowiedzi polskich polityków na temat uchodźców. Zastanawiam się wtedy, czy w Polsce istnieją prawa i obowiązki urzędnika państwowego? Jak to jest możliwe, że w najwyższych instytucjach państwowych, jak Sejm i Senat, toleruje się mowę nienawiści do drugiego człowieka, w tym do ludzi z krajów arabskich czy afrykańskich.

Może dobrze byłoby pamiętać, że uchodźca to człowiek, który musiał opuścić miejsce swojego zamieszkania ze względu na różnego typu prześladowania i wynikające z tego zagrożenie życia, zdrowia, bądź wolności. Jest to najczęściej związane z walkami zbrojnymi, klęskami żywiołowymi, prześladowaniami religijnymi bądź z powodu rasy lub przekonań politycznych.
W prawie międzynarodowym termin uchodźca definiowany jest przez Konwencję Dotyczącą Statusu Uchodźców z 1951 roku (znaną też jako Konwencja Genewska z 1951 roku), zmienioną następnie Protokołem Nowojorskim z 1967 roku. Dokumenty te definiują, iż uchodźcą jest osoba, która przebywa poza krajem swego pochodzenia i posiada uzasadnioną obawę przed prześladowaniem w tym kraju ze względu na rasę, religię, narodowość, poglądy polityczne lub przynależność do określonej grupy społecznej.

Żyjemy w globalnej rzeczywistości, granice są otwarte tzn. możemy sobie jeździć po świecie i gdziekolwiek się znajdziemy, w kraju azjatyckim, arabskim, afrykańskim jesteśmy obcokrajowcami. I nikt tam Polaków nie dyskryminuje, z kolei do Polski przyjeżdżają turyści z różnych krajów, i zdarza się, że są dyskryminowani przez narodowców. Zresztą nie tylko dyskryminowani!! Wczoraj trzech cudzoziemców znowu zostało w Polsce pobitych. W biały dzień, w dużym mieście! A jak reaguje władza? Usprawiedliwia, że to incydent… No, sorry! Za tego typu wypowiedzi urzędnika państwowego powinny być wyciągnięte konsekwencje służbowe. A tymczasem?….

 

Wracając do wspomnianego na początku tematu dyskusji o uchodźcach, przyznam, że z wielką przyjemnością słuchałam berlińskiej sekretarz stanu do spraw zaangażowania społecznego, która z prawdziwą satysfakcją relacjonowała, jak miasto poradziło sobie z nagłym napływem uchodźców. A wiedziałam o czym mówi, bo przecież wszyscy dwa lata temu śledziliśmy rozwój wypadków. Z wielkim niepokojem śledziliśmy napływ ludzkiej nawałnicy, z jaką Niemcy musieli sobie poradzić. Państwo nie było przygotowane na masowy napływ ludzi. Do tej pory Berlin przyjął 70 tysięcy emigrantów, co dla miasta było ogromnym wyzwaniem. Jednak po dwóch latach można stwierdzić, że Niemcy opanowali chaos, a obywatele intensywnie się zaangażowali w pomoc.

Od mojego przyjaciela, emerytowanego urzędnika władz Berlina dowiedziałam się, że państwo w krytycznych sytuacjach natychmiast sięga po kapitał ludzki czyli rezerwy urzędników państwowych żyjących na emeryturze czy rencie. To właśnie oni, byli urzędnicy ze statusem państwowym, społecznie wspierali władze rządowe, lokalne, krajowe w rozwiązywaniu problemów. Mój przyjaciel pracował w biurze rejestracji i sprawdzania tożsamości uciekinierów, jego koledzy pertraktowali z firmami, które zgłosiły akces zatrudnienia uchodźców, opiekowali się nimi, uczyli języka fachowego potrzebnego do wykonywania danego zawodu. Sposobów zaangażowania było mnóstwo.

Reasumując: w Niemczech wprawdzie rządzi Angela Merkel, ale tak naprawdę rządzą przepisy prawa. I chociaż kanclerz Merkel czkawką odbija się temat uchodźców, to Niemcy, pomimo niezadowolenia pewnej grupy społecznej, są państwem prawa. Czy to samo można powiedzieć o Polsce?

Komentarze

komentarzy


Artykuł przeczytało 54 Czytelników
Pin It