Powroty tu i tam – część druga

I znowu „Dziady” Mickiewicza…

Wyjazdy do Polski poza spędzaniem  czasu z rodziną, staram się wykorzystać biorąc udział w imprezach kulturalnych, jakie miasto w tym czasie ma do zaoferowania. Lubię też odkrywać miejsca nieznane, ale także wracać do tych, które zapisały się na trwałe w pamięci.  Toteż w drugi dzień Świąt wspólnie z wnuczkami wybrałyśmy się na wycieczkę do Książęcego Zamku w Niemodlinie i Pałacu w Tułowicach.

Z prasy lokalnej dowiedziałam się, że od ponad dwóch lat właścicielem Zamku w Niemodlinie jest włoski hrabia Paolo Berti de Ravignani, który przywracając mu dawną świetność udostępniony został zwiedzającym. Turyści mogą zachwycać się zarówno architekturą, jak i wnętrzami zamku.  Niestety, zwiedzanie wnętrz nie było możliwe ze względu na okres świąteczny.

 

Nieco z historii..

Zamek Książęcy Niemodlin- to wyjątkowy zamek z burzliwą 700-letnią historią podbija serca Polaków. Na Zamku zapadały najważniejsze decyzje dotycząca księstwa opolskiego. Wzniosła go w 1313 roku rodzina książęca Bolesława I, aby bronić ziem opolskich. Przed panowaniem Piastów znajdowała się tu Kasztelnia, wcześniej osada zamieszkała przez ludzi z okresu paleolitu.

Budowa zamku zaczęła się w XVI wieku, a jego fundatorami była rodzina Pucklerów, później Promnitzów.  Zamek w Niemodlinie to wielka późnorenesansowa rezydencja książęca otoczona zabudowaniami. Zbudowany on został na początku XIV wieku. Od roku 1314 do 1382 był rezydencją książąt niemodlińskich. Do 1532 roku zamek pozostawał własnością śląskich książąt piastowskich. W swej wielowiekowej historii zamek kilkakrotnie był niszczony i odbudowywany, dwukrotnie też przebudowywany na rezydencję renesansową, później na barokową. Zamek niszczyli husyci w XV wieku, w 1552 roku wybuchł pożar, ucierpiał też w 1643 w czasie wojny trzydziestoletniej. W roku 1610 zbudowano kaplicę zamkową. Ponownie zniszczono zamek w roku 1643 w czasie wojny trzydziestoletniej, a następnie odbudowano. Z pierwotnego założenia zachowały się fragmenty murów wskazujące, że średniowieczny zamek zbudowany był na planie regularnym prostokąta. Wiedzie do niego budynek bramy z drugiej połowy XVIII wieku z wielką wieżą wjazdową na osi zwieńczoną hełmem. Za budynkiem bramnym rozciąga się dziedziniec gospodarczy, z którego do zamku prowadzi most, ozdobiony wykutymi w kamieniu św. Florianem, Janem Chrzcicielem, Antonim i Janem Nepomucenem. Zamek jest czteroskrzydłowy, z renesansowym dziedzińcem pośrodku i arkadowymi krużgankami renesansowe, przebudowane zapewne w drugiej połowie XIX wieku..

Kolejnymi właścicielami były niemieckie rody arystokratyczne: Hohenzollern, Logau, Puckler, Promnitz i Praschma. Ostatnim właścicielem zamku w Niemodlinie – do 1945 roku – był hrabia Fryderyk Leopold von Praschma. Po II wojnie światowej zamek był siedzibą Państwowego Urzędu Repatriacyjnego, liceum i szkoły podoficerskiej. Potem przez 10 lat stał opuszczony i niszczał aż do roku 2015, kiedy zrujnowany obiekt kupił prywatny inwestor. Zamek jest tak olbrzymi i tak znaczący w bogatej historii Śląska Opolskiego, że trzeba go koniecznie zobaczyć!

W drodze powrotnej wstąpiliśmy do Tułowic, ażeby podziwiać Pałac pochodzący z XVIII i XIX w., pierwotnie klasycystyczny, przebudowany i rozbudowany pod koniec XIX wieku w stylu neorenesansowym. Założenie jednopiętrowe na rzucie litery „U” z portykiem i wieżą akcentującą główne wejście. Bryła pałacu o wysokich dachach, z dwiema narożnymi basztami. Przed pałacem rozległy taras ze schodami prowadzącymi do parku. Obecnie pałac jest siedzibą Technikum Leśnego w Tułowicach. Pałac w Tułowicach nie podzielił smutnych losów zdecydowanej większości poniemieckich zabytków na Opolszczyźnie. Opiekują się nim leśnicy. Wprawdzie wiele cennych elementów wyposażenia wnętrza zlikwidowano podczas remontów adaptacyjnych i niewłaściwej konserwacji, to jednak zabytkowy obiekt oddany w roku 1946 w ręce leśników prezentuje się bardzo okazale. W tułowickim pałacu mieści się internat Publicznego Technikum Leśnego. Pałac jest położony w południowo-wschodniej części wsi. Przepływająca w pobliżu Ścinawa Niemodlińska rozlewa się w stawek naturalnie wkomponowany w rozległe, XIX-wieczne założenie parkowe. Z rezydencji do parku powadzi olbrzymi taras, ozdobiony wachlarzem kamiennych schodów i fontanną o kolistej cembrowinie. Przy zachodniej elewacji uwagę turysty przykuwa marmurowa ława z gryfami oraz brązowa rzeźba Diany.

Naładowani duchową strawą powróciliśmy do domów przejeżdżając przez zadbane opolskie wioski. Był to drugi dzień świąt czyli słynny  Śmigus Dyngus. Niestety, daremne było wypatrywanie radosnych  scenek polewania się wodą. Czyżby w mieście  i na wsi tradycja Dyngusowa miała się ku końcowi?

Co jeszcze przytrafiło mi się w Opolu?

Tym razem świetnie trafiałam, bo akurat w Teatrze im. Jana Kochanowskiego odbywały się  43. Opolskie Konfrontacje Teatralne, w Muzeum Sląska Opolskiego wystawa poświęcona „ Związku Polaków w Niemczech w 80. Rocznicę I Kongresu w Berlinie i 95. Rocznicę powołania I Dzielnicy ZPwN w Opolu” oraz „Żydzi w Opolu w latach 1945 – 1968 – wybrane zagadnienia”  .

  1. Konfrontacje Teatralne w Opolu pokazało 7 inscenizacji dawnych dzieł literatury polskiej „Klasyka Żywa”. Bilety na dwa spektakle udało się zakupić, dzięki mojej dobrej znajomej Jolanty Kaweckiej z UW. O mało nie posiadałam się ze szczęścia. Pierwszy inauguracyjny spektakl „Tajny Dziennik” Mirona Białoszeskiego w reż. Wojciecha Urbańskiego niezbyt mnie zachwycił, a to ze względu na bardzo kiepską akustykę. Siedziałam w ostatnim rzędzie, natężałam uszy, ile się dało, jednak nie można było skoncentrować się na tekście. A przecież  warto było poznać język literacki Mirona Białoszewskiego. Na deskach teatru opolskiego wybrzmiał całkiem przyzwoicie, było wiele zaskakujących neologizmów dla widza, co uważam ze niezwykle urzekające. Z ogromnego dzieła, zróżnicowanego pod względem formy, tematyki i emocji, reżyser wybrał fragmenty, które złożyły się na dramaturgiczną całość.”Tajny Dziennik” – czytamy w folderze – „wciąż jest tajemniczy, przejmujący, złośliwy, pełen życia i przeczuć końca. Poziom szczerości dla przyjaciół byłby nie do udźwignięcia, a otwartość obyczajowa byłaby nie do zniesienia”. Spektakl nie został zauważony przez jury Konfrontacji. No cóż  – to czasy nie dla i indywidualizmu, swobodnej kreacji i akceptacji uniwersalnych wartości!

Drugi spektakl „Dziady- Noc Druga” Adama Mickiewicza  został w ostatniej chwili odwołany bez podania przyczyny? Czyli… historia zatoczyła koło, dokładnie 50 lat temu  w 1968 roku cenzura też zdjęła „Dziady” w Teatrze Narodowym w reżyserii Kazimierza Dejmka. Niechlubną datą  wpisało się Opole, miasto znane zazwyczaj z liberalnych rządów i tolerancji światopoglądowej. Mickiewiczowski dramat to jeden z koronnych spektakli polskiego teatru. Przestrzeń dramatu jest gęsta od emocji i metaforycznych znaków.

Tegoroczny skład jury w komunikacie końcowym dali wyraz zaniepokojeniu sposobem interpretowania tekstów klasycznych, jaki obecnie dominuje w teatrach? Zatem mamy gotową odpowiedź! Nie liczy się odkrywczość interpretacji, wydobywanie współczesnego sensu utworu czy przekazania uniwersalnych wartości z wykorzystaniem współczesnych środków przekazu. Nie liczy się! Liczy się natomiast dyrektywa odgórna, partyjna, polityczna. Koniec. Kropka.

Ciąg dalszy nastąpi czyli o aktualnych wystawach w Muzeum Śląska Opolskiego.

 

Komentarze

komentarzy


Artykuł przeczytało 237 Czytelników
Pin It