Stan zawieszenia Polonii

Na spotkanie sprawozdawcze Polskiej Rady Związek Krajowy w Berlinie w niedzielę 3 marca, na które przyszło sporo Polonusów, obecna była także Pani konsul Jowita Wencius. Oprócz tych, którzy powinni  przyjść, a więc delegatów  wszystkich organizacji należących do Związku Krajowego Polskiej Rady w Niemczech pojawili się także stali sympatycy PR oraz ludzie mediów polonijnych.

Głównym tematem spotkania było oczywiście sprawozdanie z działalności Rady. Przewodniczący Ferdynand Domaradzki przedstawił  listę zorganizowanych wydarzeń, która zawsze bywa  przydługa,  bo też wiele działo się w ubiegłym roku.

Polska Rada  w przestrzeni publicznej Berlina znana jest ze swej dynamicznej aktywności, wspólnie z Biurem Polonii wiedzie prym w środowisku polonijnym pod względem realizacji cyklicznych projektów. Niemal każdej  imprezie, na którą przychodzą także niemieccy politycy, wspierający i doceniający polonijne inicjatywy, towarzyszą ogromne tłumy.  Ktoś może powiedzieć, że jak się ma fundusze to żaden problem. Z finansowaniem projektów to nie taka znowu prosta sprawa, na ten temat krążą rozmaite mity, legendy, ale  ten, kto zajmuje się wypełnianiem wniosków doskonale wie, ile wymaga zachodu, ażeby przebrnąć przez wszystkie procedury, a jeszcze więcej, by potem rozliczyć projekt. Wszystko musi zostać wykonane jak trzeba, co  też gwarantuje, że przy kolejnych wnioskach nie powinno być problemów z akceptacją. Nie pomagają tu żadne znajomości czy wydeptywanie ścieżek, przynajmniej, jeśli chodzi o niemieckie instytucje.

O Polonii mówi się ostatnimi czasy coraz głośniej, zwłaszcza w kręgach politycznych bowiem Tomasz Klon – pochodzący ze słynnej rodziny miesięcznika KONTAKTY w ostatnich wyborach partii CDU okręgu Reinickendorf  został wybrany do Zarządu. To wielkie wyróżnienie i sukces także dla polskiej wspólnoty,  nowo wybrany przewodniczący Frank  Balzer, który jest zarazem burmistrzem dzielnicy, lobbował Tomasza Klona podczas wstępnej mowy programowej. Padło wiele pochwalnych słów pod adresem Polonii, która jest zachwalana ze  współpracę na rzecz integracji społecznej. Pozytywny wizerunek Polaków w Niemczech w dzisiejszych czasach to niewątpliwie zasługa Polskiej Rady, Biura Polonii i wielu innych organizacji działających na terenie Berlina. Z szacunku do siebie wspieramy się wzajemnie, tak było, jest  i będzie!

Oprócz tradycyjnych punktów sprawozdania odczytane zostały raporty komisji finansowej i rewizyjnej. Nie było co do nich zastrzeżeń,  zatem ogłoszono otwartą debatę.

O czym mówiono?

Najwięcej  zapytań, w szczególności od redakcji mediów polonijnych, którym po wcześniejszej akceptacji zakwestionowano udział w Światowym Zjeździe Dziennikarzy  w Warszawie. W ostatniej chwili  przyszedł enigmatyczny mail z krótka informacją odmowy bez  podania przyczyny. Coś tak haniebnego dawno nie miało miejsca. Na usilne monity kierowane do organizatorów czyli Wspólnoty Polskiej wskazywano adresata, a konkretnie Ambasadę RP w Berlinie.  Z kolei w Ambasadzie nikt nie czuł się upoważniony, by udzielić informacji poza tym, że rzekomo komisja zadecydowała  o skreśleniu znanych z aktywności działaczy polonijnych z listy uczestników. Dlaczego nie było w tej sprawie komunikatu na stronie Ambasady, dlaczego tym razem zabrało zwykłej przejrzystości, którą tak bardzo chełpią się rządzący? Dlaczego,  pytam jeszcze raz?

Tego typu  zagranie zakulisowe to tylko pożywka do skłócania i dzielenia Polonii, odwracanie się od instytucji, która ma za zadanie współpracę i opiekę nad Polonią.  Ciekawe też, kto w tej szacownej komisji zasiadał, choć właściwie wszyscy dobrze wiemy, przecieki są, były i będą.  Ciekawe też, dlaczego akurat Ambasada wypowiada się o kandydatach, z którymi nie utrzymuje żadnych kontaktów, nawet mailowych.  Jeszcze do niedawna zapraszano media na uroczystości składania wieńców pod pomnikami z okazji Święta Niepodległości czy Zakończenia II Wojny Światowej. Teraz już nie, pamięć historyczna nie dotyczy wszystkich Polaków. Czyżby to była dyrektywa  odgórna?

Dzisiaj na topie są prawicowe media, tylko pytam się, gdzie one są?  Owszem, czasem pod kościołem można w pudle znaleźć „Polak w Niemczech”, którego czytać się nie da ani do połowy wydania, tak dużo jest w nim antyniemieckich treści. Nasuwa się pytanie, kto jest adresatem tych treści,  skoro pismo napisane jest w języku polskim?

Druga ważna kwestia to zamieszanie wokół Konwentu czyli Polskiej Organizacji w Niemczech.

Otóż, ostatnimi czasy  – jak wyjaśnił przewodniczący PR –  za kulisami odbywają się rozgrywki o charakterze totalnej destrukcji w skali ogólnej. Chodzi tu o Konwent, który dla strony niemieckiej jest partnerem na podstawie umowy Okrągłego Stołu. Jeśli Konwent przestanie istnieć to oznaczać to będzie  zerwanie umowy zawartej w 2011 roku. (patrz: https://polonia-biuro.de/pl/oswiadczenie-okraglego-stolu-1991).  Partnerem nie jest jakaś tam pojedyncza organizacja, czy dwie do kupy razem wzięte, ale Konwent, który w nazewnictwie w Niemczech  ma wysoką markę, rangę i prestiż.  To jest oczywistość oczywista – model, który doskonale funkcjonuje w Niemczech.

Prezesi organizacji należących do Konwentu Polskich Organizacji w Niemczech w tym roku obchodzi 21- lecie istnienia, ale zamiast świętować muszą najpierw podnieść się ze zgliszcz, które sobie sami zafundowali. Bo jak zrozumieć sens   wystąpienia z Konwentu organizacji tylko po to, by tworzyć identyczną strukturę, ale pod inną nazwą. W obowiązujących statutach zawsze można dokonywać aktualizacji,  a na walnych zebraniach wymieniać prezesów wedle woli członków. Póki co, Konwent znajduje się aktualnie w  stanie zawieszenia, co dla niemieckich partnerów jest co najmniej zdumiewające. Podobno nowa nazwa ma brzmieć Collegium. Zastanawiam się komu przyszedł do głowy pomysł strzelać sobie we własne stopy? Co gorsze,  co ma przynieść wysyłanie oświadczeń niemieckim partnerom, którzy bez wcześniejszych znaków ostrzegawczych konfrontowani są z negowaniem siebie samych nawzajem? Takie nieprzemyślane działania mogą tylko nam zaszkodzić w relacjach polsko – niemieckich.

Nikt nie twierdzi, że współpraca zawsze układała się na medal. Problem polega na tym, że organizacje należące do Konwentu rozproszone są po całych Niemczech. Ale cóż, w każdym środowisku znajdzie się malkontent.

Zdaniem Ferdynanda Domaradzkiego niektórzy działacze z pozycji dotychczasowego partnera weszli na ścieżkę konfrontacji poprzez pomówienia, oskarżenia i zerwanie dialogu. O co w tym wszystkim chodzi? Ano o to, ażeby umniejszyć rolę przedstawicieli Biura Polonii, które prawnie jest przedstawicielem polskich organizacji w Niemczech. Co robi Biuro, proszę samemu ocenić, podaję linki:

https://polonia-biuro.de/pl/

http://magazyn-polonia.de/

Byłoby dobrze w tym miejscu zapoznać się, a potem wydawać sądy, opinie. Warto też spojrzeć na strony internetowe tych organizacji, które wystąpiły z Konwentu.

Reasumując, można było całkiem spokojnie wewnątrz Konwentu dokonywać zmian personalnych poprzez wybory, zmieniać statut, a nie  zabierać się za przysłowiowe „zawracanie kijem Wisły”.

Co z tego stanu zawieszenia wyniknie na chwilę obecną nikt dokładnie nie wie. Żal tylko, że nieprzemyślanymi do końca decyzjami szkodzimy sami sobie.  Czy o to nam wszystkim chodziło?

Komentarze

komentarzy


Artykuł przeczytało 98 Czytelników
Pin It