Statuetka Najlepsza z Najlepszych dla Małgorzaty Śniadeckiej

Każdego roku podczas oficjalnych obchodów Dnia Polonii Polska Rada Związek Krajowy w Berlinie w dowód uznania za zaangażowanie na rzecz Polonii  przyznaje statuetkę „Najlepszy z Najlepszych” za dany rok.

Nagroda Najlepszy z Najlepszych to prestiżowe wyróżnienie przyznawane przez wybitnym przedstawicielom Polonii i osobom zasłużonym dla promocji polskiej kultury i dziedzictwa narodowego. Uhonorowanie osób, które swoją pracą, zaangażowaniem oraz inicjatywami społecznymi lub edukacyjnymi wyróżniają się na tle środowiska polonijnego

Wyróżnionymi w tej kategorii zostawali m.in. dyrektorzy szkół, działacze kulturalni, artyści, duchowni oraz sportowcy i mecenasi polonijni. W tym roku 2026 statuetkę „Najlepsza z Najlepszych odebrała najbardziej zasłużona działaczka społeczna Małgorzata Śniadecka.

To znana i niezwykle ceniona postać w środowisku polonijnym w Berlinie, od lat aktywnie zaangażowana w działania integrujące Polaków oraz promujące polską kulturę. Regularnie angażuje się przy organizacji wielkich festiwali polonijnych, jako tłumaczka języka niemieckiego, jak np. doroczny Tag der Polonia (Dzień Polonii) przy Rathaus Reinickendorf.

Jest aktywną działaczką i członkinią zarządu Zjednoczenia Polaków w Berlinie oraz Polskiej Rady Związku Krajowego w Berlinie, który reprezentuje interesy polskiej mniejszości, współorganizując wydarzenia kulturalne, rocznice oraz spotkania kultywujące polska tradycje.

Poniżej krótki wywiad z Małgorzatą Śniadecką.

– Od kiedy uczysz się języka niemieckiego i dlaczego to właśnie język niemiecki cię ukształtował?

MŚ: W domu, w Warszawie, gdzie się urodziłam i mieszkałam do matury, na półkach stało wiele niemieckich książek dla dzieci. „Der kleine
Angsthase”, „Sandmann, lieber Sandmann”, „Alfons Zitterbacke”. Mój ojciec, który pracował w NRD, przywiózł je dla mnie i dla mojego brata. Patrzyłam na nie i chciałam je przeczytać. W szkole podstawowej uczyłam się niemieckiego prywatnie. Po ósmej klasie poszłam do liceum z rozszerzonym programem nauczania języka niemieckiego. Wtedy było to Liceum im. Zygmunta Modzelewskiego, dziś Liceum Goethego. Tam zdałam maturę. Po zdaniu egzaminu na Uniwersytecie Warszawskim złożyłam podanie na studia w Uniwersytecie Humboldtów w Berlinie. Studiowałam germanistykę przez pięć lat.

A co było dalej?

MŚ: Poznałam mojego męża w Berlinie, ślub wzięliśmy w Warszawie. Nasza córka Katarzyna urodziła się w Berlinie w 1980 roku. Mój profesor na Uniwersytecie Humboldtów zasugerował mi podjęcie studiów doktoranckich. Prowadziłam badania na temat „Hiszpańskiej
wojny domowej w literaturze niemieckiej i polskiej”. Doktorat uzyskałam w 1984 roku.

Jak wyglądało Twoje życie zawodowe?

MS: Postanowiliśmy zostać w Berlinie. Wiele firm i instytucji poszukiwało pracowników ze znajomością języka niemieckiego i polskiego. Jestem tłumaczką przysięgłą języka polskiego. Przez ponad 20 lat pracowałam w Ambasadzie RP, a przez kilka lat
byłam zatrudniona w polskich firmach budowlanych i handlowych. Od kilku lat jestem na emeryturze.

Co robi emeryt w Berlinie?

MŚ: Zawsze lubiłam angażować się w działalność społeczną. Mogłam tu wykorzystać moje umiejętności językowe. Integracja i praca z
imigrantami były dla mnie ważne, dlatego angażowałam się w pracę różnych organizacji. Ze względu na moje polskie pochodzenie staram się
podtrzymywać i szerzyć zainteresowanie językiem polskim, kulturą i tradycjami wśród moich przyjaciół i rodziny. W mojej obecnej pracy
wolontariackiej w Związku Polaków w Berlinie „Polonus”, w Zjednoczeniu Polaków w Berlinie oraz w Polskiej Radzie, Związku Krajowym w
Berlinie, uważam za ważne zadanie , aby jak najlepiej wykorzystaćzdobytą wiedzę dla dobrej sprawy.

Gratulacje Małgosiu!

Tekst i foto: Krystyna Koziewicz

Komentarze

komentarzy


Artykuł przeczytało 157 Czytelników
Pin It