Polonia Camp 26 – relacja Agaty Lewandowski

Dla każdego coś miłego” a parafrazując to popularne polskie powiedzenie – dla każdego młodego Polaka na Polonia Camp 26 było coś interesującego „do wyboru do koloru”. Zaczynając od warsztatów tłumaczeniowych z profesorem Michałem Rusinkiem i jego pełnego humoru wykładu o literaturze purnonsensu. Kończąc na pełnej ciętych ripost językowych rozmowie redaktora Michała Ogórka i profesora Jerzego Bralczyka. Instytut Rozwoju Języka Polskiego przygotował kilkudniowe ćwiczenia ortograficzne w postaci wodnych tatuaży z trudnymi polskimi wyrazami typu: gżegżółka, chichot, nicpoń, które miały wielki popyt wśród młodych Polaków z zagranicy. Wielką popularnością cieszyło się spotkanie młodzieży redaktorem Andrzejem Poczobutem, które poprzedziły i zakończyły wielominutowe standing ovation. Przez wszystkie dni Polonia Camp 26 było zorganizowane otwarte stoisko Senatu RP, na którym pracownicy Kancelarii Senatu i Biura Polonii informowali młodych Polaków o działalności Senatu i zasadach konkursu dla Polonii zachęcając przy tym młodzież do składania własnych wniosków. Organizatorzy Polonia Camp 26 uwzględnili także mądrość starego powiedzenia „przez żołądek do serca” organizując warsztaty kulinarne z innymi lepienia i gotowania pysznych pierogów z nadzieniem z dziczyzny. Patrycja Talar z Niemiec była zachwycona ilością i różnorodnością paneli tematycznych, których w tym roku było jej zdaniem dwa razy więcej niż w poprzednim.

Agata Lewandowski

Od pierwszej chwili na Polonia Camp 26 zachwyciła mnie ogromna pozytywna energia młodych nieznających się ludzi całego świata, którzy już w autobusach widząc identyfikatory kolegów witali się serdecznie, pytali nawzajem skąd pochodzą i od razu traktowali jak przyjaciele, których łączą polskie korzenie. A polskie pochodzenie to język, którym „męczyli” ich rodzice, tradycje świąteczne nieznane ich zagranicznym kolegom i polscy dziadkowie, którzy cały rok czekają w kraju na swoich ukochanych wnuków. Na Polonia Camp 26 młodzi Polacy z zagranicy poznali swoich rówieśników, którzy „mają podobnie jak oni” w ich krajach zamieszkania. W ten sposób stworzyli poczucie wspólnotowości – polskiej wspólnotowości na całym świecie. Z perspektywy dwudziestu lat pracy dziennikarskiej o Polonii i dla Polaków za granicą uważam, że pomysł utworzenia Polonia Camp był genialny, a tegoroczna jego sprawna organizacja priorytetowo uwzględniała specyfikę młodzieży. Uczestnicy Polonia Camp 26 mogli skorzystać z ciekawych i jednocześnie atrakcyjnie przedstawionych propozycji tematycznych poszerzających ich wiedzę o współczesnej Polsce, a z drugiej strony mieli wolny wybór i czas na to, żeby w ciągu tych czterech dni zdążyć się nawzajem zaprzyjaźnić. Prywatnie żałuję, że moje już dojrzałe dzieci urodzone w Berlinie niestety nie miały tej niepowtarzalnej możliwości spotkać się z polonijnymi rówieśnikami z całego świata dzięki Polonia Camp.

Od pierwszej chwili na Polonia Camp 26 zachwyciła mnie ogromna pozytywna energia młodych nieznających się ludzi całego świata, którzy już w autobusach widząc identyfikatory kolegów witali się serdecznie, pytali nawzajem skąd pochodzą i od razu traktowali jak przyjaciele, których łączą polskie korzenie. A polskie pochodzenie to język, którym „męczyli” ich rodzice, tradycje świąteczne nieznane ich zagranicznym kolegom i polscy dziadkowie, którzy cały rok czekają w kraju na swoich ukochanych wnuków. Na Polonia Camp 26 młodzi Polacy z zagranicy poznali swoich rówieśników, którzy „mają podobnie jak oni” w ich krajach zamieszkania. W ten sposób stworzyli poczucie wspólnotowości – polskiej wspólnotowości na całym świecie. Z perspektywy dwudziestu lat pracy dziennikarskiej o Polonii i dla Polaków za granicą uważam, że pomysł utworzenia Polonia Camp był genialny, a tegoroczna jego sprawna organizacja priorytetowo uwzględniała specyfikę młodzieży. Uczestnicy Polonia Camp 26 mogli skorzystać z ciekawych i jednocześnie atrakcyjnie przedstawionych propozycji tematycznych poszerzających ich wiedzę o współczesnej Polsce, a z drugiej strony mieli wolny wybór i czas na to, żeby w ciągu tych czterech dni zdążyć się nawzajem zaprzyjaźnić. Prywatnie żałuję, że moje już dojrzałe dzieci urodzone w Berlinie niestety nie miały tej niepowtarzalnej możliwości spotkać się z polonijnymi rówieśnikami z całego świata dzięki Polonia Camp.

Agata Lewandowski

Na zdjęciu: Oliwia Starościak z Toronto (moja ukochana wnuczka)

 

 

Komentarze

komentarzy


Artykuł przeczytało 25 Czytelników
Pin It