Forum Polonijne w Krynicy Zdroju

O Polonii dla Polonii

 W Krynicy IV Polonijne Forum Ekonomiczne zorganizowane zostało w ramach XXIX Forum Ekonomicznego przez Fundację Instytut Studiów Wschodnich i Senat RP.

W Polonijnym Forum Ekonomicznym wzięły udział niezbyt liczne kręgi stricte polonijne (media, działacze),  co było dla mnie wielkim zaskoczeniem. Natomiast dało się zauważyć zwiększoną obecność przedstawicieli polonijnego biznesu. Pewnie i słusznie, w końcu rządzącym chodzi o zabieganie o polskie interesy  na arenie międzynarodowej.

Przedmiotem dyskusji panelowych było poszukiwanie sposobu umacniania pozytywnego wizerunku naszego kraju poza granicami oraz sposobu odnajdywania i utrwalania tradycyjnych wartości. Hasłem pierwszego z paneli na forum było „Dobrze być Polakiem”. „Dobrze być Polakiem to znaczy również dbać o interesy Polski, dbać o dobre imię Polski. O to, aby o Polsce mówiono coraz lepiej i żeby Polska miała coraz lepszy wizerunek – zaznaczył marszałek  Senatu Stanisław Karczewski.

Marszałek Karczewski podsumowując ostatnie 4 lata działalności Senatu na rzecz Polonii zaznaczył, że jej podstawą był partnerski dialog. „Rozpoczęliśmy ten dialog od zapytania Polonii, wszystkich środowisk polonijnych, organizacji polonijnych, co jest dla nich najważniejsze. Oświata, nauka języka –powtarzali, mówili, i tego się trzymamy, to będziemy robić, bo jest takie oczekiwanie, taka potrzeba i konieczność – nauka języka polskiego” – zadeklarował. Jak podkreślił, od 4 lat tematyka polonijna jest dla rządu coraz ważniejsza i coraz intensywniej prowadzona. Sprawy Polonii są dla Senatu „oczkiem w głowie”, codziennością Izby. Marszałek Senatu zaznaczył równocześnie, że nikt nie ma monopolu na pomoc Polonii.

Komentarz:

Właściwie nic dodać nic ująć, rozwój oświaty, nauki języka to  ważna działalność edukacyjna poza krajem ojczystym, która musi być wspierana przez polskie rządy. Wielką rolę odgrywają nauczyciele o których się bardzo mało mówiło,  w większości są to wolontariusze, którzy od lat pracują społecznie w celu budowania i rozwijania polskiej tożsamości wśród dzieci i młodzieży mieszkających  poza ojczyzną. Oświata polonijna jest znakomitym źródłem dobrej promocji kraju za granicą i przełamania stereotypów. Pan marszałek wspomniał w swoim wystąpieniu, iż prowadził dialog ze wszystkimi środowiskami polonijnymi, co do końca nie jest prawdą. Dlaczego rzadko kiedy towarzyszą tym spotkaniom media polonijne, które mogłyby informować społeczność  polską w kraju emigracji o wynikających z tych spotkań ustaleń? Odnosi się wrażenie, że przepływ  bezpośrednich informacji szwankuje. Dlaczego raporty z oficjalnych spotkań Polonii z przedstawicielami Rządu, Senatu nie są publikowane w mediach polonijnych? Druga sprawa to dialog z Polonią, nasuwa się pytanie o jaką Polonię chodzi? Od niedawna mówi się o tzw. Polonii patriotycznej, która jest partnerem do rozmów z władzami polskimi. Co oznacza konkretnie Polonia patriotyczna? W chwili obecnej prowadzi się dialog zazwyczaj z tzw. patriotyczną Polonią, która za  państwowe pieniądze wydaje gazety o tematyce historycznej, organizuje wydarzenia, na które zapraszani są tylko wybrani przedstawiciele ( w tym przypadku chodzi o ZPwN Rodło).  Reszta Polonii i Polacy, która stanowi większość nie jest mile widziana, jedynie „pantoflową” pocztą dowiedzieć się można, co tak naprawdę dzieje się w Polonii zaangażowanej politycznie? A jak nazwać tę Polonię, która także czci rocznice państwowe, pielęgnuje tradycję i kulturę polską,  opiekuje się polskimi grobami, wydaje polskojęzyczne czasopisma, prowadzi portale, organizuje spotkania z polskimi artystami, pisarzami, wspiera polski biznes korzystając z usług firm polonijnych. Kto podzielił Polonie na patriotyczną i niepatriotyczną? Komu ma służyć Polonia podzielona? Polonia nie ma legitymacji partyjnej, jest i była zawsze propolska, tak było  w czasach komuny, Solidarności i pod rządami PO i PIS.

„Polonia to nasz wielki kapitał, wielka szansa. To ponad 20 mln Polaków rozsianych po całym świecie. Jej serce bije po polsku” – mówił marszałek Senatu. Podkreślił, że Polacy żyjący poza krajem coraz częściej przyjeżdżają do Polski i w niej pozostają. „Dobrze być Polakiem! Tak mówimy my, tu, w Polsce, i Polacy żyjący poza krajem. To nas łączy, spaja” – podkreślił. Marszałek przypomniał też, że inicjatorem udzielenia pomocy Polakom na Wschodzie był marszałek Senatu I kadencji Andrzej Stelmachowski. „Wiedział, że tam jest bieda, że oni czekają na pomoc. I tę pomoc otrzymali” – zaznaczył.

Pełnomocnik prezesa Rady Ministrów ds. Dialogu Międzynarodowego Anna Schmidt-Rodziewicz zgodziła się z marszałkiem Senatu, że polityka zagraniczna obecnego rządu jest ukierunkowana na sprawy Polonii. Prowadzona jest na wielu płaszczyznach, z wykorzystaniem instrumentów prawnych i finansowych. Przypomniała, że środki na opiekę nad Polonią i Polakami za granicą nie tylko wróciły w 2016 r. do Senatu, ale też z 75 mln do ponad 100 mln zł wzrosła ich wysokość (nie rozumiem, co znaczy, ze wrocily, nie zostaly wykorzystane?)  Ponadto znowelizowano ustawę o repatriacji i ustawę – Karta Polaka, m.in. objęto Kartą Polaka wszystkich Polaków za granicą, nie tylko tych ze Wschodu. Podkreśliła, że tę zmianę wprowadzono także z myślą o licznej Polonii w Ameryce Południowej. „Moralnym obowiązkiem państwa polskiego jest troska również o Polaków żyjących poza ojczyzną. Należy zrobić wszystko, aby umożliwić im powrót do kraju” – zaznaczyła.

Komentarz

To prawda, iż środki na opiekę nad Polonia i Polakami wzrosły do kwoty 100 mln zł, jednak  większość tych środków przeznacza się dla repatriantów i Polaków ze Wschodu, natomiast Polonia z Zachodu traktowana jest jako ta bogatsza, co wcale nie jest prawdą. Trudno zrozumieć, dlaczego jedni za tą samą działalność otrzymują dotacje, a inni dobrowolnie pokrywają koszty utrzymania stron internetowych czy zakupu sprzętu do działalności np. dziennikarskiej. Media polonijne są niezwykle ważne ze względu na wzajemnie informowanie się o nadchodzących wydarzeniach kulturalnych, historycznych czy w sprawach prawno– socjalnych. A tymczasem, wspierane są media, które mają niski zasięg odbiorców (w tym wypadku chodzi o niemieckie media polonijne).

Na temat Polonii niemieckiej głos w dyskusji zabrał  Ambasadora  RP w Berlinie Andrzej Przyłębski, który ocenił, iż Polonia w Niemczech zbyt łatwo asymiluje się. Zdaniem Ambasadora  „system wartości jest mocno zagrożony skrzywieniem lewicowym, zachodzi potrzeba obrony wartości zawartych w trzech słowach: Bóg. Honor. Ojczyzna”.

Dlaczego Polska jest wartością? – zapytuje Andrzej Przyłębski. „Państwo jako takie jest wartością i jako Ambasador deklaruje, że będzie wspierał Polonię patriotyczną oraz  naukę języka polskiego jako języka obowiązkowego żądając od Niemców spełnienia zobowiązania traktatowego i ten cel musi zostać zrealizowany”.

„Obrona naszych interesów to obrona naszych wartości, naszego sposobu życia, który jest mocno zagrożony” – mówił ambasador RP w Niemczech Andrzej Przyłębski. Jak stwierdził, bronić tych wartości można m.in. poprzez wspieranie nauki języka polskiego i kultury polskiej. Zaznaczył, że od 30 lat Niemcy nie wypełniają traktatowego obowiązku finansowania nauki języka polskiego. „To jest walka o 300 tys. młodych Polaków w Niemczech” – podkreślił.

 Komentarz

No cóż, nie byłam zaskoczona wypowiedzią Pana Ambasadora, który od początku swego urzędowania twardo broni polskiej racji stanu obecnego Rządu. Jakoś trudno zaakceptować zupełnie nową formę prowadzenia dialogu w kategoriach nacisku – jak to usłyszałam od ministra Szymona Szynkowskiego vel Sęka podczas wizyty w Berlinie. Może tak trzeba w dyplomacji?  Może się mylę, ale któż inny, jak nie przedstawiciele państwa są odpowiedzialni za realizację umowy Okrągłego Stołu Polonii?  Nie wystarczy tylko rzucać hasłami ogólnikowymi, a przedstawić Niemcom konkretne systemowe rozwiązania, a na pewno znajdą się pieniądze. Oni za nas tego nie zrobią. W przeszłości Polonia domagała się Biura Polonii i jej finansowania, więc Niemcy wywiązali się z naszych oczekiwań. Tak samo jest w przypadku odbudowy Pałacu Saskiego, czy Domu Polonii w Bochum, który Niemcy w całości będą finansować.  Nie ma potrzeby machania szabelką, wystarczy domagać się finansowania  wskazanego projektu. To zadanie dla członków Zarządu  polonijnych organizacji dachowych.  W każdym  kraju obowiązują przyjęte procedury, do których trzeba się dostosować, jeśli chcemy osiągnąć zamierzone cele.

Pomimo,  iż wiele nas łączy, jeśli chodzi o wartości,  to coraz trudniej nam się ze sobą dogadywać. Możliwość  spokojnej dyskusji całego środowiska polonijnego ciągle pozostaje w sferze marzeń. Chciałoby się usiąść do wspólnego stołu, także z Polonia patriotyczną, by po pierwsze, zrobić sobie burzę mózgów, po drugie, zastanowić się nad zmianą pokoleniową dla zdynamizowania życia polonijnego.  Najwyższy czas, by młodzi przejęli ster i urządzali sobie życie na emigracji wedle ich potrzeb i marzeń, a nie wytycznych odgórnych.

Polonia berlińska odnosi sukcesy na wielu płaszczyznach, jest bardzo aktywna i widoczna także w biznesie, ale prawie nieobecna w polityce czego przykładem jest znikoma  ilość osób biorących udział w wyborach do Sejmu, Senatu czy wyboru Prezydenta RP. Faktem jest, że polonijne organizacje ostatnimi czasy  przeżywają kryzys, rozpada się Konwent, wiele małych organizacji nie wie w którą stronę pójść.  A Polonii de facto niczego więcej od stwarzania warunków do rozwoju i wzajemnego wspierania się bez względu na dzielące nas różnice światopoglądowe nie potrzeba.  

Polonia ma potencjał, który trzeba traktować jak zasób polskiej polityki zagranicznej, a nie jak jej instrument. Naszą ogromną zaletą jest to, że wysoko cenimy swoje korzenie i tożsamość narodową oraz polskie tradycje i historię, a jednocześnie nie boimy się już asymilować ze społeczeństwem niemieckim, nie izolujemy się. Jesteśmy też postrzegani jako bardzo pracowici i solidni, natomiast wadą współczesnej Polonii jest zanikająca solidarność i chęć wspierania siebie nawzajem.

Podczas panelu „Jak zachęcić władze samorządowe do pomocy repatriantom?” prezes Związku Repatriantów RP Aleksandra Ślusarek  przypomniała, że w latach 1994–2000 na zaproszenie gmin do Polski wróciło 2 tys. Polaków z Kazachstanu, a do 2015 r. – 7 tys., po nowelizacji ustawy o repatriacji w 2017 r. do kraju wróciło już 2 tys. osób. Nadal 3 tys. Polaków żyjących w Kazachstanie czeka na repatriację.

Szef Kancelarii Senatu Jakub Kowalski, wieloletni radny Radomia, podkreślił, że w 2018 r. tylko 20 samorządów wystosowało zaproszenia dla repatriantów. „Dla samorządów repatrianci to zysk, a nie problem” – przekonywał. „To siła napędowa dla naszej gospodarki” – dodał. Jako wzór działań na rzecz repatriantów wskazał Wrocław. Marszałek województwa podkarpackiego Władysław Ortyl zwrócił uwagę, że samorządy nie znają zapisów ustawy o repatriacji, dlatego nie znają też mechanizmów wsparcia finansowego z budżetu państwa.

Dyrektor ośrodka adaptacyjnego dla repatriantów w Pułtusku Michał Kisiel postulował o utworzenie kolejnych ośrodków. Nawiązał tym samym do pomysłu marszałka Senatu, aby taki ośrodek powstał w każdym województwie.

Podsumowanie: Warto ze sobą rozmawiać! Oby tylko pieniądze senackie, rządowe przeznaczone na wspieranie Polonii i Polaków za granicą nas nie dzieliły, a służyły słusznej sprawie, jaką jest kreowanie pozytywnego wizerunku Polski i Polaków w kraju emigracji oraz odnajdywanie i utrwalanie tradycyjnych wartości europejskich.

 

W relacji korzystano z materiałów źródłowych Senatu RP. www.senat.gov.pl

 

Komentarze

komentarzy


Artykuł przeczytało 327 Czytelników
Pin It