Jesienne przemijanie

…bo czas jak rzeka, jak rzeka płynie unosząc przeszłość dawnych dni...to fragment tekstu do piosenki w wykonaniu Czesława Niemena

To już rok od śmierci Joanny Trümner, która przegrała walkę z rakiem.

8 października 2021 minęła smutna rocznica, przyjaciele Joanny wciąż o Niej pamiętają. Z tej okazji w otoczeniu członków najbliższej rodziny przywołaliśmy wspomnienia o Joannie, która nadal żyje w naszych myślach, sercach i pamięci. Na zaproszenie męża i dzieci Joanny wzięliśmy udział w mszy świętej w kościele Herz Jesu Kirche w dzielnicy Tempelhof oraz poczęstunku w pomieszczeniach parafii, z którą Joanna była mocno związana. W uroczystościach rocznicowych uczestniczyła grupka Polaków, w sumie 10 osób dla których Joanna zapisała się, jako wyjątkowa osoba o wielkim sercu, światłym umyśle, niezwykle empatyczna, z którą można było „konie kraść”. Rodzina udostępniła księgę pamiątkową gdzie każdy mógł wpisać słowa pożegnania, własne myśli, cytaty czy wspomnienia.

„Umarłych wieczność dotąd trwa, dopóki pamięcią im się płaci.” Wisława Szymborska

Czas jest wszystkim, co masz, bezpowrotnie ucieka, nie zatrzymamy go, dlatego dobrze jest być mocno osaczonym w czasie teraźniejszym, nie marnować go na sprawy, na które nie ma się wpływu. Trzeba po prostu smakować życie tu i teraz. Zwłaszcza po cowidowych ograniczeniach powoli rozkręcać swój rytm życia, na co potrzebny jest czas, by stopniowo nabrać ochotę na wyjście z domu. Gdziekolwiek.

Atrakcji w Berlinie nigdy nie brakuje, ruszyć cztery litery z domu nie przychodziło wcale tak łatwo. Jak każdy z nas potrzebuje własnej przestrzeni, gdzie czuje się dobrze, sama lubię spacery i jak Amen w pacierzu muszę codziennie wychodz z domu na co najmniej jedną godzinę. Dla zdrowia!

Jesienna aura sprzyja wszelkim wypadom w ciekawe miejsca, zwłaszcza ogrody, parki, których w Berlinie jest ponad 2, 5 tysiąca, jest zatem w czym wybierać. Na przykład ogrody świata na Marzahnie, byłam tam wielokrotnie, ale z przyjemnością wybrałam się ponownie, korzystając tym razem z nowoczesnej kolejki linowej, by jak najszybciej znaleźć się w najbardziej uroczym i zielonym miejscu Berlina.

Każda pora roku ma tutaj niepowtarzalny urok, jednak wielobarwne kolory jesieni przebijają pozostałe. Dzięki tematycznym ogrodom można podróżować po całej kuli ziemskiej, by poczuć klimaty ogrodów w stylu chińskim, włoskim, japońskim, orientalnym czy koreańskim. Najbardziej zauroczył mnie ogród w stylu balijskim, którego wysokość szklarni została mocno poszerzona o palmy sięgające aż po horyzont. Wkomponowane w egzotyczne rośliny świątynne budowle hinduskie stworzyły iście oryginalny klimat typowy dla buddyjskich ogrodów. Sztuka ogrodnicza wtopiona w bujną zieleń zachwyca niepowtarzalnym stylem, której różnorodna roślinność tworzy efekt dżungli. Warto zobaczyć i nasycić się pięknymi kompozycjami.

Inny ogród, który mnie zauroczył to Rosengarten w pobliżu Gesundbrunnen. Wprawdzie o tej porze roku róże przekwitły, to jednak kompozycje krzewowe, rzeźby w połączeniu z innymi kwiatami tworzą doskonałą dekorację ogrodu z ławeczkami, romantycznymi altankami zachęcając do błogiego wypoczynku. Co ciekawe, w pobliżu znajduje się okazały, nieco ukryty w kolorowej roślinności schron dla ludności cywilnej przy stacji Gesundbrunnen. Schron, włączony został w latach 1941/42 w tunel metra, gdzie mógł pomieścić podczas bombardowania ok. 1300 berlińczyków. W zachowanym kompleksie ze stalowymi drzwiami i instalacją wentylacyjną można sobie tylko wyobrazić, jak przygnębiające musiało być wyczekiwanie w tych ciasnych, dusznych pomieszczeniach. Na czterech kondygnacjach zobaczyć można dowody innych jeszcze podziemnych założeń Berlina – poczty automatycznej, piwnicy browaru i kanalizacji. Schron zadziwia masywną budową o wielopiętrowej wysokości, na która wylano pokaźną ilość betonu. Wokół schronu, głównie dzięki temu, że pozostawał przez lata niedostępny, narosło wiele fantastycznych legend, mówiących między innymi o tym, jakoby budowla posiadała kilka zalanych kondygnacji lub tajne przejście łączące schron z podobnym obiektem przy dworcu Gesundbrunnen. Wszystko to na razie tylko niedające się potwierdzić fantazji.

 

 

Śladami braci Humboldtów – wycieczka

od lewej pałac, w którym mieszkali i dorastali bracia Humboldtowie

Jedno z ważniejszych dla mnie wydarzeń był spacer „Śladami braci Humboldtów”z przewodniczką turystyczną Elą Potępską z Klubu PTTK Berlin. Zwiedzanie miejsc nad jeziorem Tegel związanych z życiem braci Wilhelma (naukowiec i językoznawca) oraz Aleksandra(przyrodnik, podróżnik) to nie tylko relaks wśród jesiennych barw i niezwykłych widoków w uroczym zakątku Berlina, ale przede wszystkim walory poznawcze. Obaj bracia Aleksander i Wilhelm wychowywali się w pałacu Tegel, w którym także spędzali każdą wolną chwilę, także jako dorośli ludzie. Wiele instytucji naukowych nazwane zostało imieniem braci Humboldtów, jak szkoły, biblioteki, kliniki, uniwersytety. Podczas spaceru odkrywaliśmy najstarsze drzewo Berlina, ”Dicke Marie” oszacowaną na około 800 lat. Okazuje się, że „Dicke Marie” pamięta czasy obu braci Humboldtów, którzy bawili się wokół drzewa i nadali mu właśnie taka nazwę na pamięć swojej gospodyni, która rozpieszczała ich swoją sztuką kulinarną, wypiekami i łakociami. Nic tylko pozazdrościć gospodyni, która wiedziała, jak trafić do serca młodym braciom von Humboldtów.

Agata Koch – członek Zarządu Sprachcafe Polnisch

Po raz pierwszy miałam okazję wybrać się na wielojęzyczne rodzinne spotkanie z muzyką w SprachCafé Polnisch. Wspaniała atmosfera, piękne nastrojowe brzmienia wokalno – muzycznie w języku chińskim, włoskim, wietnamskim, hiszpańskim, także polskim. Polska Kafejka Językowa to miejsce spotkań z polską nutą w północnej części Berlina, to budowniczy mostów między językami, kulturami, pokoleniami. To otwarte miejsce spotkań w dzielnicy Pankow, szczególnie dla fanów Polski i Polaków, języka polskiego, polskiej kultury i kuchni. Sympatycy Sprachcafe Polnisch spotyka się, by rozmawiać ze sobą po polsku, po niemiecku lub też w jeszcze innych językach, wymieniać się interesującymi zagadnieniami, uczyć się od siebie nawzajem, wspierać się, inspirować pod każdym względem. Chodzi tu o dobre sąsiedztwo, odbywają się tutaj wydarzenia na różne tematy, odpowiednie dla uczestników w każdym wieku: m.in. wieczory autorskie, warsztaty oraz wiele więcej. Warto odwiedzić to miejsce, gdzie biją polskie serca.

Wcześniej nim dotarłam do polskiej kafejki wzięłam udział w Stadtbibliothek Pankow, gdzie spotkały się m.in. organizacje SprachCafé Polnisch z Agata Koch oraz Kultur – Schmuggel e. V.,i Celina Muza, które były częścią projektu Nasza biblioteka. Różnorodność kultur. Osobiste poświęcenie. Dwie kreatywne Polki promujące czytelnictwo w języku ojczystym wśród dzieci i młodzieży z rodzin emigranckich. Nasze bohaterki popularyzują język polski poprzez czytelnictwo, poezję, naukę języka oraz zabawę, bez rozgłosu: hallo, widzicie nas?

 

na zdjęciu: Celina Muza

Przytoczone trzy przykłady kobiet pokazuje, że w środowisku polonijnym znajduje się wiele kreatywnych działaczek społecznych, którym na sercu leży krzewienie kultury polskiej w jej różnych aspektach. Ela Potępska od lat organizuje raz w miesiącu wycieczki krajoznawcze po Berlinie i Brandenburgii dla Polonii i Polaków, Celina Muza organizuje konkurs „Dzieci piszą wiersze”, tak samo Agata Koch angażuje się w popularyzację języka polskiego wśród wielokulturowej społeczności Berlina. Dziewczyny! Chapeau bas!

Komentarze

komentarzy


Artykuł przeczytało 224 Czytelników
Pin It