Poświąteczne radości i smutki

Święta od lat spędzam tradycyjnie w Polsce, a to głównie z tej prostej przyczyny, że moi bliscy mając tysiąc argumentów na wytłumaczenie naginają, abym to ja pakowała ciężkie walizki i wlokła się do autobusu, a nie odwrotnie. Targować się nigdy nie ma sensu, mocno zapracowane młode pokolenie nie posiada energii na babcine zachciewajki. A niech tam….

W Polsce, jak mi oznajmiono szefowie firm w dzień wigilii o godz. 12.00 zwalniali z pracy jedynie kobiety, mężczyzn obowiązywał skrócony czas pracy o dwie godziny. To nie to, co w Niemczech, kiedy w tym i sylwestrowym dniu nie pracuje się (poza handlem). Po części przyznaję rację młodym, ludzi  „wiekowych” rozumie ten, kto sam należy do tego grona. Dajemy sobie radę, nie oszczędzamy się, jesteśmy pokoleniem Wańka Wstańka, nie do zdarcia ku zadowoleniu naszych dorosłych pociech. Szkoda tylko, że dzieci nie zauważają, iż człowiek starzeje się, przydałoby się od czasu do czasu okazywanie odrobiny troski o minimum wygody mamy, taty, babci, dziadka. No, ale dość dywagacji, jest jak jest, kłania się edukacja empatii, która pomaga zrozumieć drugiego człowieka, jego potrzeby, uczucia.

Ruszyłam zatem w drogę z ciężkim bagażem i plecakiem kierując się do dworca autobusowego. Podróż odbyłam Flixbusem – przewoźnikiem rzekomo dla mass, ludzi o średnich dochodach. Nic z tego, podwojona cena biletu świątecznego była zaskoczeniem, co nie omieszkałam napisać w komentarzu do przewoźnika z prośbą o refleksję . W autobusie, jak zwykle  notoryczny brak papieru toaletowego już na starcie, podobnie w drodze powrotnej. Wstyd mi było przed podróżnymi obcokrajowcami,  w tym miejscu chciałoby się powiedzieć: „typisch polnisch”,.

Święta spędziłam wśród młodych, było dość ciekawie o tyle, że zamiast kolęd nasłuchałam się nowoczesnej muzyki, graliśmy w scrabble i inne gry towarzyskie wymagające skupienia oraz wiedzy. Choć nie miałam pojęcia o regułach, szybko pojęłam zasady gry,  dawałam sobie świetnie radę ku mojemu zaskoczeniu.

 

I tak, wszystko byłoby pięknie i nastrojowo gdyby nie telefon z Krynicy od bratanka.

– ciociu, mamy pogrzeb w sobotę po południu

– czyj pogrzeb?

– Mamy!

– Czyjej Mamy?

– Naszej, mojej i brata!

– chcesz powiedzieć, że Twoja Mama, żona brata H. nie żyje?

– Tak, nie żyje, zmarła w Wigilię.

 

Nie będę opisywać szoku, jaki przeżyłam w tym momencie, dzień wcześniej rozmawiałam i nic nie wskazywało na dramatyczny przebieg. Jak emocjonalnie zniosłam tę dramatyczną wiadomość pozostanie moją prywatną sprawą. Powiem tylko tyle, że pogrzeb, na który wybrałam się razem z wnuczkami bardzo mnie rozczarował, jeśli chodzi o ceremonię pogrzebową. Msza święta odprawiana była przez księdza w kaplicy cmentarnej gdzie nie zadbano o miejsca dla rodziny, które musiały przez półtorej godziny stać na mrozie z ciężką wiązanką. Z trzeszczących głośników dochodziły tylko nieliczne słowa, po prostu nie czuło się klimatu smutku mając wrażenie, że było to tylko  formalność bez wywołania wzruszeń po stracie najbliższej osoby. W Niemczech mowa pogrzebowa to popis literacki, przedstawiający życie Zmarłego, jego osobowość, osiągnięć lub czynów za pomocą płynących prosto z serca słów, które powinny przynosić ukojenie pogrążonej w żałobie rodzinie i pozostać w pamięci uczestników pogrzebu.

W laudacji pożegnalnej nie powiedziano o pięknej historii z życia Zmarłej żony, matki, babci, o tym jak wspaniałym była człowiekiem o dobrym sercu. Żadnej pochwały zasług zmarłego, za mało było wspomnień w tym szczególnym dniu, które miało koić bolesne doznania, ale i przypominać o kruchości ludzkiego żywota.  Nie było też możliwości osobistego pożegnania się przez licznie zgromadzonych  uczestników pogrzebu, by tradycyjnie posypać piaskiem, ziemią  urnę oddając tym samym ostatni hołd.

Było mi przykro, smutno i byłam zła, że ksiądz zarządził złożenie urny do grobu bez tradycyjnego indywidualnego pożegnania się przez uczestników pogrzebu. Pozostał żal i ból, który długo będzie mi towarzyszył po stracie ukochanej bratowej, z którą każdego roku przez dwa tygodnie spędzałam cudowny czas.

Spoczywaj w pokoju!

Komentarze

komentarzy


Artykuł przeczytało 239 Czytelników
Pin It