Żegnaj, Wiktorio!

Ktoś tutaj był i był,
a potem nagle zniknął
i uporczywie go nie ma.
– Wisława Szymborska

Trudno uwierzyć, że odeszła Wiktoria Korb, która była niezwykłą osobowością, swoim talentem literackim należała do krajobrazu berlińskiej bohemy. Wszędzie, gdzie pojawiała się przyciągała wzrok, robiło się barwniej i weselej – tak o niej mówią wszyscy, którzy znali Wiktorię.

Kiedy odchodzi znana i ceniona osoba szukamy śladów, by odnaleźć jakiś przedmiot, choćby fotografię, by przywołać wspomnienia i pamięć z czasów, kiedy byliśmy sobie wszyscy bliscy. Współtworząc album fotograficzny „Polonia w obiektywie Stefana Dybowskiego” Wiktoria Korb jako pierwsza otwierała panteon osobistości berlińskiej Polonii.

W swoich kilku wydanych książkach Viktoria Korb kontynuowała znaną z jej twórczości metodę pisarską, która posługując się satyrą portretowała otaczającą ją rzeczywistość. Z przymrużeniem oka opisywała głównie Niemcy, a przy okazji nieco i Polskę. Jej książki były niejako odpowiedzią na książkę niemieckiego kabaretysty Steffena Molllera „Polska da się lubić”. Zawsze była mocno zakorzeniona w kulturze polskiej, nie zdarzyło się, by mogło jej zabraknąć na wydarzeniach związanych z literaturą, sztuką, historią i tradycją polską.

Nigdy nie ma dobrego momentu na pożegnanie znajomych, ale zawsze jest dobry czas, żeby przywołać ich myślami. Odeszła w zaciszu z tego świata, będzie nam jej brakowało, jej krytycznego spojrzenia, szerokich horyzontów i jej ciętego języka. Zawsze będzie żyła w naszej pamięci dzięki temu, co nam pozostawiła; swoją twórczość oraz zatrzymane w czasie fotografie.

Spoczywaj w pokoju!

 

Komentarze

komentarzy


Artykuł przeczytało 215 Czytelników
Pin It