Reminiscencje z urlopu w Krynicy Zdroju

Wyjazd na wakacje to długo wyczekiwany czas, który spędzamy zazwyczaj  w ulubionym miejscu, z rodziną, partneren lub w gronie znajomych. To czas, który nigdy nie jest stracony!  Nie da się ukryć, że każdy z nas marzy o tych kilku, czy kilkunastu dniach, podczas których będzie nam dane zapomnieć o codzienności, która poprzez powtarzalność uwiera nas, pomimo posiadania szerokich zainteresowań i pasji afirmacji życia.

Na dłuższy pobyt w Polsce wyjeżdżam raz do roku i prawie zawsze o tej samej porze roku i w te same miejsca. Parafrazując słowa piosenki Zbigniewa Wodeckiego ponieważ… lubię wracać w strony, które znam po wspomnienia zostawione tam….Tak jest od wielu lat, nie inaczej, chce mi się przebywać w domu z ogrodem nad rzeczką Kryniczanką, z widokiem na Górę Parkową oraz Jaworzynę.

W drogę wybrałam się pociągiem zatrzymując się na krótko w Opolu, by spotkać się z najbliższą rodziną- syna i wnuczki. Następnego dnia kontynuowałam podróż pociągiem do Krakowa, a stamtąd autobusem do Krynicy Zdroju. Jedzie się całkiem wygodnie zwłaszcza, że w składzie pociągów Intercity znajduje się Wars prowadzący catering, który oferuje smakowite polskie dania, potrawy, napoje etc…

Zawsze cieszę się jadąc do Polski, bowiem pragnę kontaktów z rodakami, oczywiście rodzina jest na pierwszym miejscu. Lubię być konfrontowana z realnym życiem, rozmawiać z ludźmi spotkanymi przypadkowo, którzy chętnie włączają się do rozmowy, jeśli ktoś zacznie jakiś temat. Ludzie są otwarci, niektórzy bywają niezwykle wylewni, szczerzy w osądach, opiniach, poglądach, choć nie zawsze obiektywnie. Często padały sformułowania żywcem wzięte z telewizji, od razu zauważa się, że media te tradycyjne, jak i elektroniczne mają wpływ na życie Polaków. Jeszcze powrócę do tego tematu..

Przekraczając niemiecko – polską granicę następuje zmiana ekipy obsługowej pociągu, pojawiają się polscy konduktorzy. Większość z nich jest miła i uprzejma, dobrze się prezentują w firmowych ubraniach, udzielają informacji potrzebne podróżnym. Niestety, tym razem trafiłam na młodego konduktora, który ujadał na pasażerów już przy wejściu do wagonu, zwłaszcza na tych, którzy wykupili bilety w euro. „No tak, wspiera się gospodarkę niemiecką, nie polską, tacy są Polacy za granicą” – komentując dość głośno, by wszyscy słyszeli. Jedna z podróżnych zwróciła uwagę, że toalety są zatkane i nie działa klimatyzacja, co też nie omieszkałam potwierdzić. Oberwało nam się, aż nam uszy zwiędły słysząc: „ledwo Polacy z Niemiec przekroczyli granice to zaczynają narzekać na swój kraj, nic im się nie podoba, szukają dziury w całym etc…Bezustannie gderał coś o Polakach w Niemczech, jednak ludzie nie wdawali się w dyskusję, pewnie zamurowało ich z wrażenia. Mnie tak samo, nie potrafiłam zdobyć się na komentarz. Zresztą, co by mi to dało. Malkontentów unikam, jak „diabeł święconej wody”.

Inna pasażerka siedząca obok mnie powiedziała wprost, jakby chcąc zrekompensować zachowanie konduktora, że nie lubi polactwa, a chodziło jej o tych, co oglądają programy telewizyjne stacji TVP, Polsat i TVN24. Będąc 2 tygodnie w Krynicy miałam niekiedy okazje posłuchać dyskusji w telewizji, które mój brat namiętnie śledzi i słucha komentarzy na wydarzenia w Polsce i na świecie. Czasami zmuszałam się do wysłuchania tego czy tamtego polityka dla których ideologia stała się obsesją na punkcie Tuska, Kaczyńskiego czy prezydenta Andrzeja Dudy, wysługują się nimi, jako pożyteczny instrument podlizywania się wybranemu mentorowi. Generalnie kłótliwość i wrogość rodaków do każdego, kto inaczej myśli, ma się dobrze, brak kultury dialogu, wybuchy agresji, niewybredne komentarze wręcz szokowały mnie.O, święta mowo ojczysta, bądź z serca pozdrowiona”chciałoby się przypomnieć słowa Leopolda Staffa. Szkoda słów!

Krynica Zdrój

Całe szczęście, że na spacerach po krynickim Deptaku spotykałam ludzi rozluźnionych, zadowolonych z życia, którzy byli świadomi, co jest dla nich dobre, a co złe. Pewnie dużą rolę w tym przypadku odgrywa materialny standard życia. Polakom żyje się coraz lepiej, to widać zwłaszcza w takim kurorcie, jak Krynica Zdrój, Muszyna czy Zakopane. Myślę też, że zadowolenie wpływa na pozytywne relacje z drugim człowiekiem, ludzie tacy są uprzejmi, chętnie dzielą się potrzebnymi informacjami czy przeżyciami. To ważny czynnik przyczyniający się do stabilizacji życia psychicznego, w końcu człowiek to istota społeczna, musi czuć radość z powodu więzi z koleżanką, partnerem, czy znajomym. Potrzebujemy siebie nawzajem, czyż nie mam racji?

W Krynicy wykorzystałam wszelkie dostępne mi atrakcje oraz walory perły uzdrowisk polskich, jak: piesze wędrówki po parku, górach, dolinach, piciu unikalnych wód leczniczych, korzystania z jaskini solnej, zabiegów w licznych gabinetach rekreacyjnych oraz oferowanych wycieczek przez Biuro PTTK Jaworzyna. Czasu nie marnowałam na leżakowaniu czy przed telewizorem, lubiłam wybierać miejsca, gdzie mogłam żyć w ciągłym zachwycie. W tym roku natura wyjątkowo pieściła nas zmysłami, smakami, barwami, zapachami. O wyprawach i inicjatywach pisałam na bieżąco na blogu, zatem wspomnę tylko o niektórych.

Muszę się pochwalić, że wypracowałam sobie osobisty codzienny rytuał, czyli: poranne chodzenie boso po zroszonej trawie – swoisty wariant metody Kneippa, potem picie kawy, śniadanie oraz wyjazd busem do „góry”czyli na Deptak. Stamtąd wejście spacerkiem do Parku, zejście do pijalni oraz pobyt w jaskini solnej . Tak zaczynałam każdy dzień i to zajęło mi wliczając drogę powrotną ok. 3 godzin. Powrót nieco się różnił, bowiem włączyłam w program zwiedzanie okazałych willi nawiązujące do architektury uzdrowisk alpejskich w tzw. „stylu szwajcarskim”. Oczywiście zaglądałam do sklepów, przede wszystkim do licznych cukierni, kawiarni na kawę lub czekoladę, do baru na pierogi, naleśniki i barszcz ukraiński. Chłonęłam wszystko oczami, nie mogłam nasycić się kulinarną obfitością, której brakuje każdemu Polakowi żyjącemu z dala od Ojczyzny. Polska po prostu smakuje i już!

Pobyt w Krynicy zaczynałam od Jaskini Solnej w Salinarium, gdzie się tylko oddycha i medytuje Atmosfera groty solnej działa silnie relaksująco, a oddychanie zjonizowanym, pełnym mikroelementów powietrzem dodatkowo redukuje stres i wszelkie napięcie nerwowe. Mój oddech po serii zabiegów był zauważalny, co stwierdziła koleżanka lekarka oznajmiając, że mam lekki oddech, poprawił się także wygląd skóry na twarzy, z którą od lat borykam się z problemami. Jednym słowem – same korzyści, trzeba tylko chcieć sobie pomóc!

Oczywiście korzystałam z krynickich wód leczniczych, niestety, niektóre piłam (Zuber) bez konsultacji z lekarzem, co mi bardzo zaszkodziło (nastąpiły nieoczekiwane problemy ciśnieniowe). Mam nauczkę na przyszłość, że trzeba dokładnie czytać ulotki zanim sięgnie się po jakąkolwiek wodę leczniczą.

Uwielbiałam szwendać się po pijalniach, gdzie oprócz picia wód odbywały się improwizowane koncerty na zielonym fortepianie. Każdy, kto potrafił grać na pianinie mógł sobie pograć do woli, kandydatów nie brakowało.

Dwukrotnie wybrałam się na wycieczkę, do Powroźnika, by zwiedzić zabytkową Cerkiew Św. Jakuba Apostoła, która zbudowana została w 1600 r., jest więc najstarszą cerkwią w polskich Karpatach. W 2013 roku obiekt został wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturowego i Naturalnego UNESCO. Stamtąd miałam „rzut beretem” do Muszyny, by odwiedzić stare kąty: Rynek, Park Zdrojowy Zapopradzie, ruiny XIV wiecznego zamku, Ogrody Biblijne, Ogrody Sensoryczne.

Będąc w Krynicy zawsze chciałam pojechać do Bardejowa, które swoją wyjątkowością oczaruje każdego odwiedzającego, a znajduje się niedaleko polsko-słowackiej granicy. Klimatyczna starówka, średniowieczne zabytki, które przetrwały stulecia, ale także słynne źródła lecznicze i piękno otaczającej przyrody, tym wszystkim odznacza się Bardejów. Dla mnie osobiście była to bodaj najbardziej satysfakcjonująca wycieczka, by móc zwiedzać średniowieczne warowne miasteczko wpisane na listę UNESCO. W programie mieliśmy zwiedzanie najpopularniejszego punktu turystycznego w Bardejowie – Plac Ratuszowy, z którego można było podziwiać liczne i unikatowe kamienice w stylu gotyckim. Na środku placu znajduje się ówczesny, renesansowy ratusz miejski, który powstał w latach 1505-1509. Byliśmy też w Bardejowskich Kupelach, uzdrowisku o niezwykłych walorach zdrowotnych. Tu leczyła się słynna Kaiserin Elisabeth czyli Sissi, car Alexander I i przyszła małżonka Napoleona austriaczka Marie Louise.

Z okazji Festiwalu Wód Mineralnych w Muszynie wybrałam się po raz wtóry do ogrodów sensorycznych, jest to sprzyjające miejsce na spacer, relaks, pełne ciszy i spokoju. Miałam okazję też posłuchać koncertu najpopularniejszego artysty muzyki reggae Kamila Bednarka. To była artystyczna uczta dla fanów muzyki w rytmach reggae, który imponował swoją energią na scenie porywając młodych do wspólnej zabawy.

W Krynicy pogoda dopisywała, jak wszędzie w całej Europie, niekiedy była nieprzewidywalna, zmieniała się z godziny na godzinę. W sumie było ciepło, ale deszcze, wichury, ulewy zdarzały się często, że strach się bać… Górskie rzeki gdy deszcz ciągle pada przybierają na sile i czasami jest bywało dość niebezpiecznie.

Opuszczając Krynicę musiałam się pogodzić z myślą, że w tym roku nie będzie mnie na Festiwalu im. Jana Kiepury. Od 1967 roku Krynica Zdrój staje się operową i operetkową stolicą Polski. Jan Kiepura zajmuje szczególne miejsce w pamięci mieszkańców Krynicy. Popularny na świecie śpiewak przyjeżdżał nie tylko na wypoczynek, ale stał się mieszkańcem Krynicy Zdroju budując luksusowa wille Patria z własnych dochodów ze swych licznych koncertów na świecie. Cudowny, wspaniały Polak… Chapeau bas! Jan Kiepura to dobry przykład patriotyzmu – zostawił po sobie trwały ślad, by pozostać na zawsze w pamięci wśród bywalców hotelu Patria (z łac. Ojczyzna ) oraz mieszkańców Krynicy Zdroju. Hotel Patria w całości został sfinansowany przez Jana Kiepure. Takich potrzeba nam patriotów!

I tym mocnym akcentem pragnę zakończyć moją relacje z pobytu w najpiękniejszym miejscu na Ziemi – Krynicy Zdroju!

Żegnaj Krynico na rok, stoi jesień za mgłą..Czas wracać do domu!

 

Komentarze

komentarzy


Artykuł przeczytało 308 Czytelników
Pin It